sobota, 3 grudnia 2016

Zotter Mango Tango jogurtowa z mango z dyskiem z ciemnej czekolady i orzechami brazylijskimi


Bardzo wczesnym rankiem w sobotę 29 października wsiadłam z Mężem do auta i wyruszyliśmy kompletować ostatnie wyspy Beskidu Wyspowego - te, których nie zdołaliśmy zdobyć podczas wypraw wielkanocnej i majowej. Najpierw pojechaliśmy do wioski Przyszowa, nad którą króluje rozłożysta Łyżka 803 m n.p.m. Pomaszerowaliśmy na jej szczyt.



Niby taka zwykła górka, a jednak wiąże się z nią niemało tajemnic. Z historią Łyżki możecie zapoznać się tutaj. Rzeczywiście, można na jej zboczach dostrzec ślady dawnych budowli, jednak są one mocno zamazane przez czas, no i praktycznie w ogóle niezbadane...


Na szczycie Łyżki przysiedliśmy na ławce, urządzając sobie przerwę na kawę i czekoladę. Wybór padł na zotterowską MitziBlue o dźwięcznej nazwie Mango Tango, którą zakupiłam tradycyjnie już poprzez foodieshop24.pl. Duży dysk stworzony został z jogurtowej białej czekolady z mango, posypano go kruszonką z moich ukochanych orzechów brazylijskich. Mały dysk to po prostu klasyczna ciemna czekolada.

Cała kompozycja pachnie świeżo zaparzoną kawą, a także ma w sobie wiele owocowej świeżości i  aromatu pyłku ze zmielonych orzechów. Niestety czekolada dość mocno stwardniała w jesiennym chłodzie i trzeba było dość długo pracować nad nią językiem, by w pełni rozwinęła swój bukiet.

Jeśli chodzi o duży dysk, mango o dziwo wcale nie wysuwa się na pierwszy plan. Dominuje jogurtowość oraz cytrynowa kwaśność - dopiero te elementy podszyte są mango. Ogółem czekolada jest bardzo orzeźwiająca, specyficznie cytrusowa z wyraźnym jogurtowym akcentem. Była by doskonała na upał, choć przez udział mango ma w sobie też specyficzny zamulający pierwiastek.


Sposób zaprezentowania orzechów brazylijskich nieco mnie zawiódł. Tylko odrobinę odznaczał się ich charakterystyczny smak. Generalnie raczej przypominały mi cukierki "kamyki". Brakowało mi najnormalniej w świecie pokruszonych, w pełni naturalnych i nieprzerobionych orzechów brazylijskich.

Ciemna czekolada okazuje się być barrrdzo kawowa, wyraziście kwaskowa i gorzka zarazem. Jest naprawdę mocna, a przez to rewelacyjnie kontrastuje z dużym dyskiem. Za to oba dyski próbowane na raz zmieniają się nie do poznania, prezentując nam... posmak dyni. Ewidentny miąższ z dyni, bądź zupa dyniowa... Coś, co wydawało mi się na początku idealnie letnim połączeniem, wpasowało się świetnie również w jesienny klimat. Szkoda tylko tych orzechów...


Z Łyżki zeszliśmy do Przyszowy inną drogą. Jakże piękna jest jesień w Beskidach...


Stamtąd podjechaliśmy do Limanowej, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg. Nim jednak rozgościliśmy się na kwaterze i wyruszyliśmy na obiad, wjechaliśmy autem niemal na sam szczyt kolejnej wyspy - Paproci 643 m n.p.m. Rozciąga się z niego przepiękny, rozległy widok m.in. na Jaworz i Sałasz (nasze cele na kolejny dzień) oraz znane nam już dobrze Mogielicę, Łopień, Śnieżnicę, Ćwilin...




Miło spędziliśmy wieczór we dwoje w niestety niezbyt urodziwej Limanowej, a po północy dojechała do nas spragniona górskich wędrówek Weronika - prosto po meczu siatkówki. A tak w niedzielny poranek prezentował się widok z naszego okna...



Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, suszone mango 8%, orzechy brazylijskie 6%, jogurt w proszku z mleka odtłuszczonego, lecytyna sojowa, proszek cytrynowy, sól.
Masa netto: 65 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 572 kcal.
BTW: 4,8/38/50

czwartek, 1 grudnia 2016

Domori Ocumare 77 ciemna 70%


Dziś chcę wam zaprezentować kolejną Domori z kolekcji czekolad Criollo z wenezuelskiej plantacji Hacienda San Jose. Oto Ocumare 77. Za Sekretami Czekolady, kakao tej odmiany charakteryzuje się "kabosem o zaostrzonych brzegach kryjącym niezwykle delikatne ziarna". Uprawa Ocumare 77 jest trudna i rzadka, ponieważ dość często zdarzają się puste łuski, bez pełnowartościowych ziaren. Dalej, w sklepie Sekretów Czekolady dowiemy się iż: "Tabliczka nagrodzona w 2015 roku przez Akademię Czekolady (brąz w kategorii do 80% kakao). Nuty dżemu morelowego, śmietanki, suszonych owoców. Gładka i długa tabliczka, o niskiej kwasowości i goryczy." Wyczerpującą recenzję Ocumare 77 napisała swego czasu Kimiko.


Zapach czekolady okazał się w dziwny sposób duszny. Z jednej strony skojarzył się on nam z... dywanem i wełnianymi ubraniami, a z drugiej z wyschniętymi na wiór suszonymi owocami - ananasem, brzoskwinią. Składało się to na specyficzny, leśny aromat - bardzo szeroki bukiet.

Twarda czekolada o stonowanej, ciepłej barwie, po wyrazistym przełamaniu i umieszczeniu w ustach zamienia się w lepką i gęstą masę - aksamitną, lecz wcale nie błogą (przynajmniej nie na początku). Wilgoć, lepkość i duszność zamykają nas w ciasnej pułapce, niczym błoto trudne do przebrnięcia w tropikalnym lesie deszczowym. Jej specyficzna soczystość połączona z przydymioną palonością zakrawającą o orzechowość stwarza również wrażenie krwistego mięsa upieczonego nad żywym ogniem. Pojawia się motyw zbutwiałej, mokrej kory i gdy już mam wrażenie, że zginiemy w tej bezlitosnej, mglistej dżungli - czekolada zaczyna się rozjaśniać.


Na zewnątrz wypływa cała gama owoców. Odnajdujemy nawiązanie do zapachu - ananasy i brzoskwinie pojawiają się jak najbardziej, ale miejsce znajdzie się także dla mango i papai. Słodycz, która mimo wszystko przeważa w tej czekoladzie przypomina miąższ niedojrzałych owoców - właśnie tych wymienionych powyżej. Później wyczuwamy także truskawki i wiśnie, które zdają się być jakieś odmienne, jakby rzeczywiście pochodzące z tropików - tajemnicze. Poprzez pojawianie się całej feerii owoców Ocumare 77 zyskuje na dynamice, staje się też dość orzeźwiająca. Owocowość w tej czekoladzie posumowałabym ogółem jako mieszanka kandyzowanych tropikalnych owoców, spreparowanych jeszcze w stanie niepełnej dojrzałości.

Finisz jest śmietankowy i ściągający zarazem, co znów wydaje mi się przewrotnością. Wyczuwałam śmietankową słodycz, która zdawała się pochodzić od śmietanki w proszku niezbyt dokładnie rozpuszczonej w wodzie. Pojawiła się także kefirowa kwaśność, ale na tyle odmienna, iż obstawiałabym kefir z mleka innego ssaka niż krowa (ale nie mam pojęcia jakiego...). Całość to kefirowy koktajl z dziwacznych tropikalnych owoców... podany jako deser po krwistym steku podanym w lepkim orzechowym sosie na bazie mocno drzewnego whisky.
 

W Puertofino (Ocumare 67) również spotkałam się ze znaczną dusznością, jednak tam była ona zdecydowanie bardziej seksualna. W Ocumare 77 duszność jest niepokojąca, tajemnicza, przewrotna. Ta czekolada była dla mnie jedną z bardziej intrygujących i dziwnych Domori. Pozostawiła za sobą wiele znaków zapytania. Mam wrażenie, że dopiero kilka posiedzeń nad następnymi 25-gramowymi tabliczkami pozwoliłyby mi właściwie zidentyfikować mnogość ukrytych tutaj nut.

Skład: masa kakaowa, cukier trzcinowy.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 25 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 554 kcal.
BTW: 9/37/42

wtorek, 29 listopada 2016

Chocolat Factory Grenade ciemna 60%


Dziś przed Wami kolejna single-origin od barcelońskiej Chocolat Factory. Tym razem przeniesiemy się do niewielkiej Grenady, z której to wcześniej miałam okazję próbować tylko jednej czekolady - wyjątkowej propozycji francuskiej manufaktury Morin. Jak już wspomniałam przy recenzji degustowanej tuż przed Grenadą Sao Tome, opakowana w czerwień tabliczka była od swej poprzedniczki bardziej błyszcząca i ciemniejsza (choć pewnie zdjęcia nie oddają tego za bardzo).

Grenada wydaje się także intensywniej pachnieć - bardziej perfumowo i przyprawowo. Wyczuwa się tu mniej typowego kakao, jakim uraczyła nas tabliczka z Sao Tome. Poczułam się trochę tak, jakbym zanurzyła nos w jutowy worek z przyprawami. Pojawiła się także w tle pewna plastikowa nuta.


Czekolada również okazała się być znacznie słodka, lecz w tym wypadku mieliśmy do czynienia z pudrową, wręcz landrynkową słodyczą. Grenada posiada odmienną strukturę niż Sao Tome - lekko chropowatą i proszkową, rozpuszcza się trochę gorzej - mniej błotniście, a bardziej kleiście. W słodyczy odnajdziemy wiele ziołowych nut, które przypominają w swej specyfice wyjątkowe meksykańskie tabliczki Maria Tepoztlan.


Nieustannie przedzieramy się przez słodycz truskawkowych i pomarańczowych landrynek z pudrową posypką, by w końcu dość do dziwnego chłodzącego efektu. W finiszu pojawia się posmak jak po cukierku typu Mentos lub po wypiciu słodzonej herbaty ziołowej z dużym udziałem mięty.

Podsumowując, Grenada okazała się mniej oczywista niż klasyczna i przewidywalna Sao Tome, jednak obie czekolady nie ujęły mnie jakoś szczególnie. Przypuszczam, że prędko o nich zapomnę. Nie zachęciły mnie w żaden sposób do dalszego eksplorowania bądź co bądź dość bogatego asortymentu hiszpańskiej Chocolat Factory.


Skład: masa kakaowa z Grenady, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa, wanilia.
Masa kakaowa min. 60%.
Masa netto: 25 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 500 kcal.
BTW: 7/38/53

niedziela, 27 listopada 2016

Zotter Hot Stuff ciemna 70% z chili i dyskiem truskawkowym


Hot Stuff to jedna z bardziej zaskakujących Mitzi Blue, jaką można odnaleźć w ofercie Zottera (a u nas zakupić w foodieshop24.pl). Kompozycja barrrdzo przyciągnęła mnie wyjątkowym zestawieniem smaków. Co takiego może przynieść nam duży dysk z ciemnej czekolady o 70% zawartości kakao kryjący w sobie moc chili, okalający mały dysk z truskawkowej czekolady? To brzmi niczym afrodyzjak!


Całość pachnie słodko i wilgotno, kryjąc w sobie nuty ziemi, kawy i tropiku. Oczywiście truskawka unosi się nad wszystkim, jednak bazę woni tej czekolady dyktuje ciemny dysk. Najpierw zdecydowaliśmy się na spróbowanie właśnie jego. Ciemna czekolada okazała się być słodziutka i gliniasta, dalej nieco kwaśna, aż w końcu... uderza chili. Niesamowita świeżość kawowo-ziemistej czekolady, jej słodka soczystość - genialnie zgrywa się z pikantnością wtopionego w brązową masę chili. Pikantność jest wysoka, nie do przeoczenia - jednak zatrzymuje się w pewnym momencie, na idealnym poziomie - przez co w żaden sposób nie zaburza bogactwa kakao. Ba, pozwala cieszyć się nim jeszcze mocniej! Już sam duży dysk wygrał dla mnie. Kocham właśnie takie połączenia czekolady z chili. Nic dodać, nic ująć.


W Hot Stuff sama czekolada z chili to jednak nie jest wszystko. Mały dysk, z zewnątrz nieco blady, w przekroju okazuje się być cudownie żywy w barwie - to istne truskawkowe serce tej kompozycji. Pachnie jak świeży truskawkowy dżem i jak truskawkowa Mamba. Smakuje... rozczulająco słodko, autentycznie truskawkowo z pudrowym zacięciem, z lekką kwaskowatością jogurtu. W boskiej truskawkowej masie odnajdziemy nawet pesteczki tych letnich owoców! Truskawkowy dysk smakuje świetnie, a w zderzeniu z dużym dyskiem wypada wręcz... szokująco.

To bardzo dziwne zderzenie pozornie niepasujących ze sobą elementów daje nam wyraźnie do zrozumienia, że jednak wszystko na maksa jest tu ze sobą zgrane. Zastosowane tutaj zestawienie jest nieprzyzwoicie smakowite i wciągające. Przegryzanie ciemnej pikantnej czekolady słodziutkim truskawkowym dyskiem dostarcza zmysłom niezapomnianych, wyjątkowych wrażeń. Gdzieś tam pojawia się skojarzenie z Ribisel Chili Rock, gdzie również soczysta owocowość idealnie komponowała się z chili - lecz Hot Stuff to generalnie zupełnie nowa odsłona tego typu zestawień.


Hot Stuff jest niczym zderzenie dwóch światów. Oto na randkę zaproszona zostaje przez wytatuowanego harleyowca filigranowa blondyneczka z dobrego domu. Mężczyzna zabiera ją na przejażdżkę, zaś dziewczyna totalnie nie wie, czego może się spodziewać. Spotykają się dwie przeciwstawne siły, co sprawia, iż namiętność i rezerwa występują tutaj na równi. Oboje są sobą zafascynowani, czują do siebie ogromną chemię - jednakże on nie chce jej skrzywdzić i ponad wszelką miarę stara się ją otulić, zaś ona jest przerażona jego powierzchowną dzikością.  Nakręcają się i hamują zarazem, zatrzymując się jedynie na niewinnym, przelotnym flircie. To cudowne zauroczenie, jednak mogące się realizować tylko tu i teraz, bez możliwości stworzenia trwałego związku. Pozostaną jednak piękne, wspaniale smakujące wspomnienia...

Hot Stuff wpisuję do czołówki ulubionych Mitzi Blue - to bardzo charakterna i charakterystyczna kompozycja, która swą romantycznością wciąga na maksa...


Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, suszone truskawki 2%, odtłuszczone mleko w proszku, sól, pełny cukier trzcinowy, lecytyna sojowa, proszek cytrynowy, chili bird's eye 0,1%, pieprz, wanilia.
Masa kakaowa min. 70% w czekoladzie ciemnej.
Masa netto: 65 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 583 kcal.
BTW: 8,8/44/37